Ślub w Reducie Banku Polskiego
Warszawski ślub w Reducie Banku Polskiego

Warszawski ślub
Gdy wspominam ślub Justyny i Mateusza, pierwszą myślą, która pojawia mi się w głowie jest: „to był iście warszawski ślub!”. I nie jest to bynajmniej spowodowane tylko tym, że wszystko odbywało się w ścisłym centrum Warszawy. Dzień rozpoczęliśmy od przygotowań w Hotelu Warszawa, który mieści się w odnowionym budynku legendarnego „Prudentialu”. Jest to wieżowiec z lat 30. ubiegłego wieku, który podczas powstania warszawskiego trafiony został 2 tonowym pociskiem. Moment uderzenia pocisku uchwycił fotograf i jest to jedno z najbardziej ikonicznych zdjęć wojennej Warszawy. Większość z Was na pewno będzie kojarzyć to zdjęcie. Możecie też zobaczyć je TUTAJ.
Wesele w Reducie Banku Polskiego
Kolejnym miejscem na ślubnej mapie Justyny i Mateusza była Reduta Banku Polskiego, w której zorganizowano ceremonię i wesele. Budynek dawnego Banku Polskiego to z punktu widzenia historii Warszawy miejsce absolutnie wyjątkowe. To tutaj w czasie walk powstańczych jeden z oddziałów AK bronił się przed wrogiem przez dobry miesiąc! Do tej pory na elewacji budynku zachowały się liczne ślady po trafieniach pocisków. Przyglądając się tym ścianom, ma się świadomość, że to miejsce ze szczególną historią. Tego dnia czułem, że jestem fotografem ślubnym w Warszawie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Ślub z klasą
Ślub Justyny i Mateusza na długo zapadł mi w pamięć. Atmosfera gorącego lipcowego popołudnia udzielała się wszystkim, a spokój i beztroska Pary Młodej tylko to podkreślały. Ten ślub to zachwycające wnętrza Hotelu Warszawa, inspirujące dekoracje ślubne w Reducie Banku Polskiego, rozgrzany do czerwoności parkiet i wreszcie chwile oddechu przed soczyście czerwonymi drzwiami wejściowymi. Zobaczycie to sami – zapraszam na reportaż ze ślubu Justyny i Mateusza!






































































































































Podobał się Wam reportaż ślubny Justyny i Mateusza?
Przygotowujecie swój niepowtarzalny ślubu i szukacie fotografa? Zapraszam do kontaktu 🙂
Sesja ślubna w Bieszczadach
Sesja ślubna w górach - Bieszczady

Sesja ślubna w Bieszczadach
25 tysięcy kroków, pobudka o 3 w nocy, 5 godzin w samochodzie, 3 godziny w pociągu i dobre kilka kilogramów na plecach – tak w skrócie wyglądał mój drugi dzień w Bieszczadach wraz z powrotem. Przyznacie, że nie brzmi to jak sielankowa sesja ślubna w Warszawie, prawda? 😊 Wyjazdowa sesja ślubna to na pewno niemałe wyzwanie logistyczne, natomiast wyjazdowa sesja ślubna w górach – to już nie tylko wyzwanie logistyczne, ale także i wytrzymałościowe! Z dwudniowej bieszczadzkiej wyprawy wróciłem lżejszy o cały kilogram…
Jak przygotować się do sesji w górach?
Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Zacznę może nieco surowym, ale prawdziwym stwierdzeniem, że sesja ślubna w górach nie jest dla wszystkich. Jeżeli na myśl o temperaturach w okolicy 5 stopni (pamiętaj, że jesteś tylko w sukni ślubnej lub garniturze!), porywistym wietrze i wielokilometrowych wędrówkach najchętniej zawinęlibyście się w najbliżej położony kocyk i udawali buritto, odpuście sobie. Jeśli jednak lubicie przygody, dreszczyk emocji to coś, co dodaje Wam energii do życia, a przeciwności losu pokonujecie niemal z uśmiechem na twarzy – to wyzwanie jest dla Was!
Przygotowania do sesji ślubnej w górach powinniście rozpocząć od przeczytania pierwszego lepszego artykułu traktującego o wyprawie na górskie szlaki. Na tym etapie różnice między zwykłą wycieczką a sesją nie są zbyt duże. Mam jednak 3 wskazówki, które na pewno przydadzą się Wam przy planowaniu sesji ślubnej w Bieszczadach.
Nie wchodźcie na górę w strojach ślubnych! Zdaję sobie sprawę, że wizja przebierania się na szczycie nie jest może najprzyjemniejsza, ale jestem przekonany, że nie chcielibyście pozować w mokrych od potu ubraniach. Nie jest to przyjemne, a i bardzo łatwo można się też przeziębić. Zdecydowanie lepiej jest więc założyć termoaktywną odzież, którą później zmienicie na suche stroje ślubne.
Pamiętajcie o czołówkach! Przepiękne wschody i zachody słońca mają to do siebie, że aby na nie dotrzeć, należy liczyć się z wchodzeniem lub schodzeniem ze szlaku w całkowitych ciemnościach. Uwierzcie mi, po zmroku w Bieszczadach jest naprawdę ciemno, żeby nie powiedzieć czarno! Z Olgą i Mateuszem zarówno wchodziliśmy, jak i schodziliśmy ze szlaku po ciemku. Wszyscy mieliśmy czołówki, było więc względnie przyjemnie. Na strach przed miśkami niestety nic nie poradzę – taki sam towarzyszył mi także podczas sesji w Tatrach… 😉
Zapomnij o misternie przygotowanej fryzurze ślubnej prosto z salonu! Rozpuszczone i naturalne włosy, które nie będą stawiać oporu podmuchom górskiego wiatru, to zdecydowanie najlepszy pomysł. Dodatkowym atutem będzie też mniej problematyczna logistyka.
Olga & Mateusz – para do zadań specjalnych
Ta dwójka to przykład ludzi, którzy czerpią z życia całymi garściami, niczego się nie boją, a ich głowy są otwarte na każdy, nawet najbardziej szalony pomysł. Tacy klienci to prawdziwy skarb! Śmiało mogę również napisać, że są to moi najwierniejsi klienci. Spotykaliśmy się podczas zleceń już czterokrotnie. Za każdym razem cieszyłem się coraz bardziej – na początku z faktu, że wracający klient, to klient naprawdę zadowolony, a później cieszyłem się po prostu z tego, że nadarza się nam kolejna okazja do spotkania. I wiecie co? Trudno pisze mi się teraz o Oldze i Mateuszu per “klienci”. W ciągu roku widzieliśmy się więcej razy niż z niektórymi znajomymi przez ostatnie kilka lat. I były to naprawdę fajne i wartościowe spotkania! To dokładnie to, co najbardziej lubię w swojej pracy – daje mi ona autentyczny kontakt z ludźmi, a z tego kontaktu zawsze może wyniknąć wartościowa znajomość. Dzięki otwartości i determinacji Olgi i Mateusza wycisnęliśmy z Bieszczad tyle, ile się dało. Zaczęliśmy od nieco sennego o poranku Jeziora Solińskiego, a później wyruszyliśmy na szlak w poszukiwaniu pięknych bieszczadzkich pejzaży. Zapraszam Was do obejrzenia naszej sesji i przeżycia tego z nami!
Jezioro Solińskie









Bukowe Berdo





































Połonina Wetlińska






























Spodobała Wam się górska sesja ślubna?
Chcielibyście zorganizować swoją sesję w górach lub w innym wyjątkowym miejscu? Zapraszam do kontaktu 🙂
Sesja ślubna w górach
Sesja ślubna w górach - Tatry

Sesja w górach
Podczas ustalania ostatnich szczegółów przed ślubem, Gosia i Patryk zapytali, czy dalej piszę się na sesję wyjazdową, o której rozmawialiśmy na pierwszym spotkaniu. Od tamtej rozmowy minęło dużo czasu, a Gosia z Patrykiem nie mieli już żadnych wątpliwości, że na miejsce swojego pleneru wybierają góry. Nie musicie się domyślać, jak bardzo ucieszyłem się z tej wiadomości! Marzyłem o górskiej sesji odkąd jestem fotografem ślubnym.
Planowanie sesji zdjęciowej w Tatrach
Pomysł to dopiero początek, a ból głowy przychodzi w momencie rozpoczęcia przygotowań do wyjazdu. Szczególnie kiedy prognoza pogody zapowiada egipskie ciemności i niekończącą się ulewę, a stos pytań w głowie powiększa się z minuty na minutę. Jak znaleźć dobre miejsce, które nie wymaga długiej wędrówki? Który parking będzie najbliżej szlaku? Czy na pewno warto wjechać na otulony chmurami Kasprowy Wierch? Czy w przypadku zmiany dnia sesji, mogę zmienić datę pozwolenia od TPN-u? Zdaję sobie sprawę, że dla kogoś wychowanego na Podhalu odpowiedzi na powyższe pytania wydają się oczywiste, ale ja wychowałem się na Mazowszu i planowanie sesji w górach to dla mnie niełatwe zadanie. Jedną z podstawowych kwestii, którą musicie zapamiętać jest to, że Tatrzański Park Narodowy posiada cennik na komercyjne fotografowanie na terenie parku (koszt sesji ślubnej to 150 zł). Pozwolenie musimy załatwić wcześniej, ponieważ w przypadku jego braku na miejscu możemy dostać mandat.
Długi dzień
Chcąc w pełni wykorzystać wyjazd, sesję zaplanowaliśmy w okolicach wschodu i zachodu słońca, z przerwą na posiłek i regenerację sił. Dzień rozpoczęliśmy od godzinnego marszu przez spowity mrokiem las na Rusinową Polanę, podczas którego każde z nas przynajmniej raz widziało zbliżającego się niedźwiedzia (a przynajmniej tak nam się wydawało…). Polana przywitała nas przejmującą ciszą, kroplami deszczu i „dramatycznymi” chmurami. Być może nie brzmi to zachęcająco, ale mając na uwadze, że dzień wcześniej non stop padało, pogodę mieliśmy wręcz wyśmienitą! W tym miejscu zakończę część literacką i resztę pozwolę sobie opowiedzieć w sposób, który opanowałem najlepiej – czyli zdjęciami! Zapraszam do obejrzenia górskiej sesji ślubnej Gosi i Patryka.
























































Spodobała Wam się górska sesja ślubna?
Chcielibyście zorganizować swoją sesję w górach lub w innym wyjątkowym miejscu? Zapraszam do kontaktu 🙂
Ślub w rytmie samby - Ogród Babette
Ślub w rytmie samby - Ogród Babette

Międzynarodowy ślub
Jedną z moich obserwacji po kilkuletniej pracy jako fotograf ślubny jest to, że w Polsce jest coraz więcej ślubów międzynarodowych. Pomimo, że liczba sezonów ślubnych na moim koncie jest jeszcze jednocyfrowa, to sam miałem już przyjemność fotografować Hiszpanów, Australijczyków, Chilijczyków czy Brazylijczyków (o czym będzie w poniższym wpis). Nie będę ukrywał, że kiedy trafia do mnie para, w której połowa duetu pochodzi z innego kraju, jestem bardzo podekscytowany i szczęśliwy! Jestem zdania, że taki ślub to świetna okazja, aby poznać inną kulturę „od środka”, a dla mnie to duży przywilej – być może nie wiecie – kulturoznawcą jestem z wykształcenia. Okoliczność ta łączy się jednak z większym poziomem stresu, gdyż w grę wchodzą różne tradycje, o których mogę dowiedzieć się dopiero na miejscu (polskie ceremonie, wiadomo, w małym paluszku!) czy konieczność komunikacji w języku, którym nie posługuję się na co dzień. Niemniej, jest to wyzwanie niesamowicie satysfakcjonujące!
Ogród Babette – piękne miejsce na ślub
Kasia i Rafi na miejsce swojego przyjęcia wybrali położony nieopodal Warszawy – Ogród Babette. Jak sama nazwa wskazuje, miejsce wyróżnia się wspaniałym, dużym ogrodem, który może być ucharakteryzowany w zależności od stylu organizowanego wesela. Tym razem w Ogrodzie Babette królowała roślinność i owoce przywodzące na myśl piękno tropikalnej Brazylii! Wnętrze lokalu zawdzięczało swój urok dużej ilości drewna, białej cegły i surowej podłodze z betonu – klimat taki, jak lubię – jest i rustykalnie, i nowocześnie.
Nietypowe atrakcje
Bycie fotografem ślubnym na przyjęciu takim, jak to u Kasi i Rafiego, to wprost wymarzona praca! Nie skłamię, jeśli powiem, że dawno nie wiedziałem w jednym miejscu tak wielu uśmiechniętych ludzi! Gdyby tego było mało, Pan Młody przygotował dwie niespodzianki! Pierwszą z nich był pokaz samby przygotowany przez Kashirę, pierwszą polską solistkę podczas karnawału w Rio, oraz pokaz dancehall i soca Uli Afro-Fryc. Chyba nie muszę pisać, że parkiet rozgrzał się do czerwoności! Zapraszam więc do obejrzenia polsko-brazylijskiej przygody Kasi i Rafiego w rytmie samby!




























































































































Podobał się Wam reportaż ślubny Kasi i Rafiego?
Przygotowujecie swój niepowtarzalny ślubu i szukacie fotografa? Zapraszam do kontaktu 🙂
Sesja ślubna w naturalnym otoczeniu
Leśna sesja ślubna

Miejsce dopasowane do Pary Młodej
Zaczynając planowanie i organizację sesji ślubnej, jednym z pierwszych pytań jakie zadaje, jest to, czy lepiej czujecie się w mieście czy wśród natury (parki zdecydowanie zaliczam do przestrzeni miejskiej!). Przy wyborze miejsca na zdjęcia najważniejsze jest to, aby przestrzeń do Was pasowała. Tak samo, jak nie mogę zabrać Pary Młodej, która ma eleganckie stroje w stylu glamour na środek lasu, tak samo rustykalna suknia nie pasowałaby do bogatego pałacowego wnętrza. Słysząc od Was, że chcecie sesję na świeżym powietrzu, wśród natury, jestem przeszczęśliwy! Jako fotograf dobrze czuje się w takim otoczeniu i wiem, jak w nim pracować. Kiedy już wspólnie wybierzemy miejsce, pozostaje tylko dojechać do celu i korzystać ze scenerii, jaką przygotowała dla nas matka natura!
Pomysł na naturalną sesję ślubną
Chcielibyście sesję ślubną wśród natury, ale nie czujecie się dobrze akurat w lesie? Są też inne pomysły! Jest wiele miejsc, w których możemy uzyskać efekt naturalnych i spontanicznych zdjęć ślubnych. Bardzo popularne są sesje nad morzem – nad brzegiem Bałtyku robiłem swój pierwszy plener ślubny. Pomimo wielu przygód (a może właśnie dzięki nim!), bardzo miło go wspominam i chętnie powtórzyłbym taki wypad. Niezwykle efektowne fotografie uzyskamy jadąc w polskie góry. Osobiście jestem wielkim fanem pięknych zdjęć ślubnych w górach! Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że przy takim pomyśle czeka nas logistyczne wyzwanie – pogoda w górach jest bardzo kapryśna, a zadania nie ułatwiają duże odległości, które trzeba pokonać pieszo. Niemniej, efekt jest tego wart! Las, morze, góry odpadają? Oczami wyobraźni widzę piękne zdjęcia w stadninie koni, skansenie lub na pomoście napotkanego jeziora. Ogranicza nas tylko nasza pomysłowość!
Sesja ślubna w lesie
Olga z Filipem zdecydowali się na sesję plenerową w lesie i doskonale wiedzieli, gdzie chcą ją zrealizować. Zabrali mnie do domku letniskowego pośrodku lasu, który należy do ich rodziny. Klimat mnie oczarował i już od samego początku czułem, że zdjęcia będą dobre. Dzięki temu, że byliśmy blisko miejsca, w którym Bug wpada do Narwi, na zachód słońca wybraliśmy się na plażę. Zapraszam do obejrzenia sesji ślubnej Olgi i Filipa!
































Podobają Wam się naturalne zdjęcia?
Planujecie sesję ślubną i szukacie fotografa? Zapraszam do kontaktu 🙂
Reportaż ślubny Villa Omnia
Piękny ślub w Villi Omnia

Jedno miejsce – dobry pomysł!
Przyglądając się trendom aktualnie dominującym w branży ślubnej, stwierdzam, że coraz częstszym wyborem par młodych staje się organizacja zasadniczych elementów ślubu — przygotowań, ceremonii oraz przyjęcia — w jednym tylko miejscu. Wybór ten jest niezwykle atrakcyjny, gdyż wiąże się z nim cały szereg udogodnień: od praktycznych rozwiązań organizacyjnych, przez większą kontrolę nad sprawami związanymi z dekoracjami, na oszczędności czasu i mniejszym stresie kończąc. Taka możliwość pojawia się oczywiście tylko wtedy, gdy zdecydowani jesteśmy na ślub w plenerze. Ślub kościelny nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z udogodnień, które oferuje nam plenerowy ślub “w jednym miejscu”. Ceremonię zaplanować możemy przecież w kościele najbliższym miejscu wesela i przygotowań.
Stylowa Villa Omnia i drewniany kościół w Chociszewie
Wesele Ady i Karola, wraz z towarzyszącymi mu przygotowaniami, odbyło się w Villi Omnia (Trębki Nowe). Na miejsce ceremonii ślubnej para wybrała położoną nieopodal świątynie w Chociszewie, a wszystko to zaledwie godzinę drogi samochodem od Warszawy. W mojej ocenie była to wyjątkowo trafna decyzja! Nowoczesna Villa Omnia okazała się miejscem przepięknym, wprost idealnym na stylowe przyjęcie. Sam budynek przywodzi na myśl minimalistyczny styl skandynawski. Duża ilość betonu i naturalnego drewna, a także jasne, surowo utrzymane wnętrza stwarzają ogromne możliwości aranżacyjne — podejrzewam, że jest to prawdziwy raj dla florystów i dekoratorów. Mój zachwyt wzbudził również zabytkowy, drewniany kościół w Chociszewie. Nie musicie mi jednak wierzyć na słowo — zdjęcia doskonale oddają piękno i klimat tego miejsca! Villa Omnia i kościół w Chociszewie to prawdopodobnie jedne z najładniejszych lokalizacji, jakie miałem okazję oglądać w swojej fotograficznej karierze. Pracując w miejscach takich jak te, mam wręcz gwarancję, że uda mi się stworzyć dla pary naprawdę wyjątkową pamiątkę. Zapraszam Was więc do obejrzenia reportażu z Villi Omnia!























































































































Podobają Wam się mój reportaż ślubny z Villi Omnia?
Przygotowujecie swój niepowtarzalny ślubu i szukacie fotografa? Zapraszam do kontaktu 🙂
Miejska sesja narzeczeńska
Miejska sesja narzeczeńska

Wasze miejsca
Pary, którym zamarzyła się narzeczeńska sesja zdjęciowa, bardzo często zwracają się do mnie z pytaniem o miejsce, w jakim warto zorganizować taką sesję. Moja odpowiedź niekiedy bywa dla Was zaskakująca, ponieważ uważam, że zasadniczo to nie miejsce jest podczas sesji najważniejsze. Przy odrobienie wysiłku i kreatywności (zarówno ze strony fotografa, jak i Waszej) dobre zdjęcia wykonać można właściwie wszędzie. Zdarza się więc, że polecam Wam lokalizacje sprawdzone przeze mnie już wcześniej, ale wprost uwielbiam, kiedy to Wy zabieracie mnie do miejsc, z którymi czujecie się emocjonalnie związani. Dokładnie w taki sposób postąpili Angelika i Piotrek, którzy zaprosili mnie na krótki spacer po Warszawie śladami początków historii ich związku. Rozpoczęliśmy od okolic Placu Zamkowego, z którego przez Mariensztat podążaliśmy ku Wiśle. Z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego podziwialiśmy lewobrzeżną panoramę budzącej się do życia stolicy, a na wiślanych bulwarach próbowaliśmy złapać w kadrze pierwsze tego dnia ciepłe promienie słońca. Na bulwarach nie mogło oczywiście zabraknąć kilku ujęć przy Moście Gdańskim i efektownym neonie “MIŁO CIĘ WIDZIEĆ”. Sesję dość niespodziewanie zakończyliśmy w klimatycznej kawiarni nieopodal Rynku Nowego Miasta. Tylko dzięki temu, że Angelika i Piotr zechcieli oprowadzić mnie po “swoich” miejscach w Warszawie, fotografie z tej sesji mają szansę stać się dla Nich czymś więcej niż tylko ładną pamiątką przedślubną. Wierzę, że patrząc na te zdjęcia po latach, ze wzruszeniem wspominać będą te wszystkie ważne dla ich związku momenty, o których tyle opowiadali mi podczas naszego spotkania.
Sesja o wschodzie słońca
Jeszcze nie tak dawno temu myśl o wstawaniu około 4 czy 5 nad ranem wzbudzała we mnie zrozumiały sprzeciw. Z natury jestem raczej nocnym markiem i zdarza się, że o tej porze dopiero kończę pracę nad obróbką zdjęć. Tymczasem, w przeciągu ostatnich dwóch tygodni zrealizowałem aż trzy sesje o wschodzie słońca, które wymagały ode mnie pobudki o tej nieludzkiej porze. Po wszystkim mogę jednak powiedzieć, że naprawdę było warto! Większość osób świadoma jest korzyści, jakie niesie ze sobą fotografowanie podczas tzw. złotej godziny. Większość z nich preferuje jednak sesje o zachodzie słońca, z góry odrzucając drugą możliwość. Trudno się temu dziwić — zgadzamy się przecież co do tego, że wizja wstawania w środku nocy jest, delikatnie mówiąc, nieprzyjemna. Dlaczego więc sesja o świcie? Wschód słońca zapewnia podobnie miękkie i pomarańczowe światło jak jego zachód, jednak w żadnym wypadku nie można powiedzieć, by warunki oświetleniowe były wtedy identyczne. Dla mnie poranne światło jest mniej oczywiste; niesie w sobie pewną tajemnicę i poetyckość. Dyskretniej zarysowuje kształty i precyzyjniej odwzorowuje tekstury. Subiektywnie, jest po prostu zdecydowanie ciekawsze. W przypadku miejskich sesji zdjęciowych nie bez znaczenia jest również to, że o poranku wokół nas nie ma zbyt wielu ludzi. Czujecie się dzięki temu dużo swobodniej, ponieważ nie obserwuje nas nikt postronny.
PS …a o 10 jest już po wszystkim i nie musicie stresować się cały dzień, że wieczorem czeka Was jeszcze jakaś sesja 🙂
Sesja narzeczeńska - tak czy nie?
Sesja narzeczeńska to doskonała okazja, żeby lepiej się poznać. Najczęściej przybiera ona formę wspólnego spaceru, podczas którego wiele rozmawiamy, trochę się wygłupiamy, a ja, niemal w międzyczasie, robię Wam zdjęcia. Ten spędzony razem czas na pewno zaprocentuje, a sesja Angeliki i Piotrka jest tego świetnym przykładem. Na pierwsze spotkanie, podczas którego podpisaliśmy już umowę, dotarła tylko Angelika. Gdyby para ta nie zdecydowała się na sesję narzeczeńską, z Piotrkiem miałbym okazję poznać się prawdopodobnie dopiero w dniu ślubu. Jestem przekonany, że dzięki tej sesji zarówno On, jak i ja będziemy czuli się przy sobie dużo swobodniej podczas tego, i tak już bardzo stresującego dla wszystkich, dnia (high five, Piotrek!). Z drugiej strony, dużym plusem sesji przedślubnej jest według mnie to, że zwykle jest ona zdecydowanie swobodniejsza niż sesja w garniturze i sukni ślubnej. Daje to nam więcej możliwości, a także przysparza mniej problemów związanych z samą organizacją. Zdjęcia z sesji narzeczeńskiej, oprócz tego, że mają być przede wszystkim wartościową pamiątką dla Was, świetnie sprawdzą się także jako element zaproszeń ślubnych, wystroju sali lub prezent dla Waszych rodziców.



































Podobają Wam się sesje zdjęciowe w naturalnym stylu?
Być może Wam również marzy się sesja narzeczeńska? Jeśli tak – zapraszam do kontaktu 🙂
Naturalna sesja narzeczeńska
Naturalna sesja narzeczeńska na Kaszubach

Sosnowa Osada
Sosnowa Osada to bez wątpienia najlepsze miejsce na rustykalny ślub. Zostało stworzone przez parę pasjonatów, Sonię i Marcina, którzy włożyli w nie całe swoje serce. Bliskość Natury i otwarta przestrzeń to największe atuty Sosnowej Osady. O tym, jak wygląda ślub w takim miejscu, możecie przekonać się oglądając reportażu ze ślubu rustykalnego Kamili i Michała, który miałem przyjemność fotografować. W tej galerii chcę natomiast zaprezentować Wam naturalną sesję narzeczeńską tej pary.
Naturalna sesja zdjęciowa
Na Kaszuby dotarłem w piątkowe popołudnie, dzień przed ślubną ceremonią. Z Parą Młodą ustaliliśmy już wcześniej, że chcemy wykorzystać piękne otoczenie Sosnowej Osady i zaaranżować naturalną sesję zdjęciową w casualowych strojach. Polecam wszystkim taką koncepcję! Sesja “na luźno” otwiera podczas pracy nad zdjęciami dużo więcej różnorodnych możliwości niż sesja pozowana w sukni ślubnej i garniturze.
Kaszuby
Początek sierpnia to idealny czas na zdjęcia w plenerze — jest ciepło i słonecznie, a dni są jeszcze długie. Na miejscu zorientowałem się, że jest nawet piękniej niż to sobie wyobrażałem. Kaszubskie pejzaże zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Pofałdowane i dzikie — myślę, że to najkrótszy opis tego, co można tam spotkać. Po przywitaniu się z parą, nie chcąc tracić czasu ani dobrych warunków oświetleniowych, rozpoczęliśmy eksplorację okolic Sosnowej Osady w poszukiwaniu ciekawych kadrów.
Praca na sesji
Cała sesja przebiegała w wyjątkowo swobodnej atmosferze. Kamila i Michał, w chwilach przerwy od fotografowania, opowiadali mi o swoim życiu w Australii, o pierwszym spotkaniu w Londynie i o tym, jak oboje kochają Naturę i zwierzęta. Ich przywiązanie oraz szacunek do przyrody są naprawdę wyjątkowe i godne podziwu! Myślę, że doskonale widać to na zdjęciach. Otoczeni wszystkim tym, co bliskie ich sercom, czuli się fantastycznie. Czas na sesji przyśpieszał z każdym klapnięciem migawki i zanim się obejrzeliśmy, wykonywaliśmy już ostanie zdjęcia. Te natomiast okazały się wyjątkowe, bo woda i zachód słońca to połączenie niemal gwarantujące piękne efekty! Zaraz po tym, szybki powrót do hotelu i ładowanie baterii na ślub humanistyczny, który zaplanowano na sobotnie popołudnie. Zapraszam do obejrzenia naszej naturalnej sesji zdjęciowej z Sosnowej Osady!

















































Podobają Wam się sesje zdjęciowe w naturalnym stylu?
Być może Wam również marzy się taka sesja? Jeśli tak – zapraszam do kontaktu 🙂
Alternatywny ślub
Alternatywny ślub w Folwarku Białych Bocianów

Alternatywny ślub
Zdarzają się śluby, które w pamięci fotografa ślubnego zapisują się na dłużej niż pozostałe. Chociaż każdy ślub jest wyjątkowy, widząc ich kilkadziesiąt w roku, po jakimś czasie przestaję je odróżniać. W pamięci pozostają te ulubione, a ten zdecydowanie do nich należy. Tomka znałem już wcześniej, a Alicję poznałem przy okazji wspólnego spotkania i podpisania umowy ślubnej. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem pary, która tak dobrze się rozumie! Są to również niesamowicie uzdolnione i interesujące osoby. Nie miałem więc wątpliwości, że zrobią to po swojemu. Wiedziałem, że to nie będzie tradycyjny ślub. Ślub alternatywny? A może slow wedding?
Ślub cywilny w plenerze
Miejsce, czyli Folwark Białych Bocianów, okazało się przecudowne. Sielska atmosfera, pięknie odrestaurowane stare budynki, pola i lasy wokoło… wszystko to, co najbardziej lubię! Po powitaniu Młodzi z uśmiechem na twarzy zakomunikowali, że będą w dresach, a dress code (hehe) na dzisiaj to “kreatywnie i luźno by second hand“! To się nazywa odwaga! W tym momencie zdałem sobie sprawę, że NAPRAWDĘ nie będzie tak jak zawsze. Super! Później było już tylko lepiej – ślub cywilny w plenerze, wegetariańskie jedzenie weselne i garden party w stylu slow, a wszystko to przyprawione ogromną dawką pozytywnych emocji Alicji i Tomka oraz ich gości.
Ślub, jakiego jeszcze nie widzieliście – zapraszam!




































































































Jesteście podobnie zakręceni jak Alicja i Tomek?
Przygotowujecie swój niepowtarzalny ślubu i szukacie fotografa? Zapraszam do kontaktu 🙂
Sesja zakochanych
Sesja zakochanych w mieszkaniu

Intymna sesja we dwoje
Martyna i Patryk to jedna z tych par, na które wystarczy spojrzeć by dosłownie zobaczyć czym jest miłość. Daję słowo! To widać po tym jak na siebie patrzą, jak się dotykają, jak bezpiecznie czują się w swoich objęciach i jak się do siebie uśmiechają… Kiedy znalazłem się z nimi w sypialni, była to dla mnie wymarzona sytuacja. Ucinając wszelkie niedopowiedzenia, mam na myśli wspaniałą okazję do fotografowania kwitnącej, niczym nieskrępowanej miłości.
Sesja narzeczeńska
Powodów, dla których warto zdecydować się na sesję zakochanych (inna nazwa sesja narzeczeńska) jest wiele! Przede wszystkim, tak jak u Martyny i Patryka, może to być wspólna decyzja i chęć utrwalenia swojego uczucia na fotografiach. Przyznam, że widziałem już kilkadziesiąt zdjęć z tej sesji na ich instagramowych i facebookowych kontach, widziałem je również w albumie rodzinnym i na ścianach w mieszkaniu. Jestem fotografem więc czuję ogromną radości i satysfakcję, kiedy widzę jak moje zdjęcia żyją pełnią życia u swoich nowych właścicieli. Fotografie z takiej sesji to wartościowa pamiątka, którą możemy się otaczać, tego chyba nie trzeba udowadniać! Podejrzewam, że będzie Wam bardzo miło spojrzeć na profesjonalne zdjęcia po kilku latach, kiedy będziecie już małżeństwem.
Idealny prezent na walentynki
Sesja zdjęciowa to również idealny prezent na różnego rodzaju okazje. Najbardziej oczywiste jest święto zakochanych, sesja zdjęciowa jako prezent na walentynki to bardzo dobry pomysł! Ponadto sesję można podarować swojej drugiej połówce na urodziny lub rodzicom na ich rocznicę ślubu, wszystkie chwyty dozwolone. Voucher na sesję zdjęciową dla par można wykupić wcześniej, a wykorzystać później przy bardziej sprzyjających warunkach (lub nie patrzeć na warunki i zrobić sesję w mieszkaniu, voucher jest ważny 1 rok). Na mojej stronie znajdziecie również inny przykład sesji zdjęciowej dla zakochanych, intymne zdjęcia Ady i Krzyśka.





































